Pradzieje - Ród Awdańców w wiekach średnich

Źródło: Ród Awdańców w wiekach średnich, Władysław Semkowicz, artykuły wydane w Rocznikach Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk dostępne w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej (link cz.1, link cz. 2, link cz. 3), s.218-227 (cz.1).

[..] W niewielkiej odległości od gniazda lubińskiego, w kierunku południowym, tuż nad granicą śląską, natrafiamy na drugie większe skupienie osad Awdańców, występujące najwyraźniej w czworoboku między miastami Poniecem, Krobią, Rawiczem i Jutrosinem. Jako główna osada gniazdowa rodu na tym obszarze występuje gród Dupin (dziś Dubin) nad Orlą, stąd gniazdo to w odróżnieniu od lubińskiego, określimy nazwą dupińskiego.

 Osadnictwo dupińskie wiąże się z gałęzią rodu, która wyraźnie tkwi w wyżej odtworzonym głównym pniu rodowym. z XII w., osiadłym pod Lubiniem. Protoplastą tej gałęzi jest znany nam już komes Dobiesław, syn lub wnuk Tworzymira, postać z drugiej połowy XII w. O jednym z synów jego, Józefie z Cichowa, wspomnieliśmy poprzednio, przy omawianiu gniazda lubińskiego. Miał jednak Dobiesław prócz niego jeszcze trzech synów, o których wzmianki przechowały się w źródłach współczesnych, przedewszystkiem w księgach klasztoru lubińskiego.
   
Album konfraterni lubińskiej zawiera następującą niedatowaną bliżej zapiskę z XIII w.: "Commemoratio Floriani comitis filii Dobeslaui"). Kiedy żył ten Floryan? Następna zapiska kommemoracyjna tyczy się opata Jana, który, jak wiemy z nekrologu lubińskiego, zmarł w r. 1238. Wobec tego przyjąć trzeba, że i Floryan zmarł około tego czasu. Inny ślad tego zdaje się Floryana natrafiamy w wyroku księcia Przemysła I z r. 1253 w sprawie wsi Starkowca. Wieś ta, leżąca pod miastem Kobylinem, była niegdyś patrimollium rycerza Pawła, który zabity został przez pogan (Tatarów?), nie pozostawiwszy potomstwa. Gdy wdowa po nim Dobrosława darowała Starkowiec klasztorowi henrykowskiemu, wystąpiła z pretensyami do tej wsi wdowa po niejakim Floryanie, w imieniu praw syna swego, także imieniem Floryan, lecz wyrokiem książęcym została oddalona.
  
Otóż jest dość prawdopodobnem, że ów starszy Floryan jest identyczny z synem Dobiesława tegoż imienia i należy do rodu Awdańców. Zgadza się przedewszystkiem czas ich życia, przypadający na pierwszą połowę XIII w., a ponadto przemawia za tern ta okoliczność, że wieś Starkowiec, do którego rościła sobie jakieś prawa wdowa Floryana z synem, leży w sąsiedztwie gniazda dupińskiego Awdańców. Wreszcie i imię Floryan, przez ojca i syna noszone, wskazuje na ród Awdańców, w którym dość często się powtarza). W każdym razie trzeba uważać Floryana Dobiesławicza za syna wspomnianego Dobiesława z drugiej połowy XII w., a brata Józefa z Cichowa. Nekrolog lubiński zapisuje śmierć jego pod dniem 4 lipca.
  
Trzeci syn Dobiesława, Janusz, występuje wraz z synem swym Piotrem pośród świadków dokumentu księcia Przemysła I dla Obry z r. 125P). Nekrolog zawiera kommemoracyt: o nim pod dniem 10 lutego. Tylko tyle o nim wiemy.
  
Więcej natomiast śladów źródłowych pozostawił po sobie czwarty syn Dobiesława Szczedrzyk. W album lubińskiem jest taka zapiska z pocz. XIII w.: Szczedrzyk syn Dobiesława dał pierścień złoty z szafirem. Znamy go nadto jako świadka dokumentu Odonicza dla kościoła NPM. we Wrocławiu z r. 1211, z pośród dwóch zaś dat dziennych w nekrologu lubińskim, t. j. 29 czerwca i 26 lipca, odnoszących się do Szczedrzyków, niemożemy rozstrzygnąć, czy i która z nich należy do tego Szczedrzyka, bo było więcej rycerzy tego imienia w rodzie Awdańców. Nie wiemy także, czy z tym Szczedrzykiem wolno łączyć Nacerad a Szczedrzykowicza, którego wraz z żoną Gucą wspomina bez podania roku nekrolog lubiński pod dniem 8 sierpnia.
  
Jedną tylko postać możemy pewniej związać ze Szczedrzykiem i uznać za jego syna, t. j. Pakosława Szczedrzykowicza. Rocznik Wielkopolski podaje pod r. 1255 wiadomość, że podczas walk z Pomorzanami pod Nakłem zginął między innymi dzielny rycerz Pakosław, syn Szczedrzyka, który cieszył się wielką łaską księcia Przemysła I. Był ten Pakosław w latach 1246 do 1253 łowczym nadwornym tego księcia, często też występuje pośród świadków na dokumentach Przemysła I i brata jego Bolesława Pobożnego. Syn jego Dobiesław uczestniczył w najeździe rycerstwa na dobra biskupa wrocławskiego pod Miliczem w r. 1271.
  
Wyprawa pod Milicz ma tu dla nas szczególne znaczenie, albowiem pośród jej głównych uczestników, znanych z listów biskupa wrocławskiego Tomasza I do innych biskupów polskich, wymienionych jest kilku niewątpliwych Awdańców. Tak liczny udział Awdańców w rzeczonym napadzie na dobra milickie biskupstwa wrocławskiego tłumaczy się przedewszystkiem tem, że byli oni bezpośrednimi tych dóbr sąsiadami. Pod sam bowiem Milicz, do granicy śląskiej dochodziły dobra dupińskiego klucza dóbr Awdańców. Szczególne znaczenie wojskowe tej części pogranicza Wielkopolski przejawia się w tem, że jeszcze w r. 1267, a więc w cztery lata przed dojściem do skutku wspomnianej wyprawy na Śląsk, Bolesław Pobożny umocnił te okolice warownią. Rocznik wielkopolski przynosi nam cenną wiadomość: «Tegoż roku (1267) książę Bolesław wybudował gród Dupin we wsi komesa Szczedrzyka».
  
Otóż ten Szczedrzyk, Awdaniec niewątpliwy, był w tym czasie kasztelanem krzywińskim (w latach 1242-1278), a w roku 1271 brał udział w najeździe na Milicz, zmarł zaś przed r. 1282, w którym mowa już jest o nim jako o nieboszczyku. Czyim był synem, nie wiadomo, ale jest bardzo prawdopodobnem, że ojcem jego był wyżej wspomniany Szczedrzyk Dobiesławicz.
Gdy w Dupinie, rodowej osadzie Awdańców, stanął gród kasztelański, straż nad nim powierzył książę niejakiemu Ziemięcie, którego w charakterze kasztelana dupińskiego spotykamy także pośród uczestników wyprawy na Milicz. Imię Ziemięta występuje później w formie częstotliwej Czema u Awdańców z Jerki i Lubiatówka, jest tedy wysoce prawdopodobnem, że i ów Ziemięta, kasztelan dupiński był Awdańcem, może nawet bratem Szczedrzyka, właściciela Dupina. Mnisi lubińscy wpisali do księgi brackiej klasztoru imię jego, jako swego benefaktora.
  
Przypuszczać można, że i komes Jan, następca Ziemięty na kasztelanii dupińskiej w r. 1278 pochodził z rodu Awdańców. Odszukanie go pośród licznych współcześnie Janów natrafia na trudności, ale z pewnem prawdopodobieństwem możnaby go utożsamiać z Janem ze Słupi, który także uczestniczył w wyprawie z r. 1271 na Milicz. Wieś Słupię znajdujemy właśnie w kluczu dupińskim, pośród innych majątków rodu Awdańców, a wyszła z niej rodzina Słupskich h. Awdaniec, która widocznie pochodzi wprost od tego Jana.
  
Wliczając tu jeszcze skarbnika (poznańskiego?) Michała, moglibyśmy wszystkich wspomnianych uczestników wyprawy milickiej uważać za członków jednej rodziny, osiadłej w okolicy Dupina, których połączyć wypadnie bezpośrednio czy pośrednio ze Szczedrzykiem Dobiesławiczem z początku XIII w. 
  
Lepiej już znamy potomstwo Szczedrzyka z Dupina, kasztelana krzywińskiego i wogóle następne generacye Awdańców, żyjące w wieku XIV, a osiadłe głównie w dupińskiem ich gnieździe. Znamy następujących synów tego Szczedrzyka:
  1. Pakosław Szczedrzykowic, który występuje na dwóch dokumentach: księcia Przemysła II z r. 1293 i wojewody kaliskiego Mikołaja (Łodzica) z r. 1300). Być może, że jest to postać identyczna z Pakosławem z Czerwonego Kościoła, który składa świadectwo w procesie krzyżackim z r. 1339. Pewności w tym względzie niema, ile że imię; Pakosław jest w rodzie Awdańców rozpowszechnione. Istotnie też żyje współczesnie inny Pakosław, syn Jakóba, zresztą skądinąd nieznany i występujący raz tylko pośród świadków dokumentu z r. 1338. W księdze brackiej lubińskiej pośród osób zapisanych w końcu XIII w. występuje jakiś Pankossa - Pękosza - Pękosław wraz z żoną i bezimiennymi synami, może właśnie ten Pakosław Szczedrzykowicz. Czy Piotr Pakosławicz, kanonik gnieźnieński z r. 1343 był synem Pakosława Szczedrzykowicza, lub może wspomnianego wyżej Pakosława Jakubowicza, rozstrzygnąć się nie da. Wobec częstości tego imienia także tylko w formie przypuszczenia można zauważyć, że położona pod Dupinem osada Pakosław może pozostawać w związku z Pakosławem Szczedrzykowiczem.
  2. Floryan Szczedrzykowicz znany jest tylko z jednej kommemoracyi, pochodzącej z końca XIII w., zaciągniętej do nekrologu lubińskiego pod dniem 17 listopada.
  3. Stefan Szczedrzykowicz był w latach 1282-1284 kasztelanem krobskim, a w r. 1293 występuje jako kasztelan karzecki). Krobia i Karzec to dwa grody, leżące na pograniczu obu gniazd Awdańców, lubińskiego i dupińskiego. W obu też tych gniazdach miał Stefan posiadłości. W gnieździe lubińskiem posiadał Maryszewo, osadę dziś znikłą, sąsiadującą niegdyś z Gerłachowem i Nowymdworem. Otóż to Maryszewo zamienił on w r. 1282 z klasztorem lubińskim za poblizką Jerkę, która należała prawdopodobnie do pierwotnego funduszu opactwa.
W głównem gnieździe Awdańców miał Stefan jeszcze drugą wieś Podrzecze, która leży tuż pod Gostyniem, w obrębie klucza dóbr, należących już w owym czasie do Łodziców (zob. wyżej). Te dwie osady wskazują na związek omawianej gałęzi Awdańców z głównym pniem jego, dziedziczącym w gnieździe lubińskiem. Właściwe jednak dobra Stefana Szczedrzykowicza skupiały się w okolicy Dupina. W roku 1284 otrzymał on od księcia Przmysła II przywilej lokacyjny na Dupin i inne osady swe w tym przywileju wymienione. Prócz wspomnianego wyżej Podrzecza wszystkie one leżą w pobliżu Dupina. Więc przedewszystkiem Śląskowo z nabytem przez Stefana źrebiem Rozkochowem i Osiek. Sąsiednie Domasławice, dziś zaginione, także zostały przez niego nabyte od niejakiego komesa Niepolona. W poblizkich Sowach, wsi należącej do łowczego książęcego, miał Stefan dziedziczne prawo polowania, nadane od książąt przodkom jego. Wreszcie należy do dupińskiego klucza dóbr wieś Górka, dziś Górka Miejska, położona nieco dalej na poł.-zach. od Dupina. Nie wiadomo, czy wymienione w przywileju lokacyjnym miejscowości wypełniają całość majątku Stefana Szczedrzykowicza i przypuszczaćby raczej można, że to część tylko, w rękach bowiem potomków jego, panów na Dupinie, widzimy później szereg osad, sąsiadujących z dobrami Stefana, które widocznie nie zostały objęte przywilejem z r. 1284.
  
Za najbliższe potomstwo Stefana Szczedrzykowicza uważać trzeba żyjących w następnej generacyi dziedziców tych osad, które stwierdziliśmy w jego posiadaniu. Wspomnieliśmy, że Stefan Szczedrzykowicz nabył drogą zamiany od klasztoru lubińskiego wieś Jerkę czyli Irkę. Otóż z tej Jerki wyszła rodzina Jereckich h. Awdaniec, która tedy pochodzi w prostej linii od Stefana Szczedrzykowicza. Niestety między nim a najbliższym i, źródłowo poświadczonymi dziedzicami Jerki z drugiej połowy XIV w. brak nam jednego lub dwóch ogniw pośrednich. Idzi z Irki, którego śmierć notuje nekrolog lubiński pod dniem 26 sierpnia, należał prawdopodobnie do starszej generacyi. Może jeszcze z końca XI w., t. j. czasu, gdy zjawia się u nas kult św. Idziego, który znalazł swój wyraz w tych stronach w wezwaniu kościołów w Krobi i Czerwonym Kościele. Wnukiem zapewne Stefana Szczedrzykowicza był Jan z Jerki, świadek dokumentu opata lubińskiego z r. 1369, żyjący jeszcze w r. 1317. Tegoż synami są prawdopodobnie dziedzice Jerki z końca XIV i pocz. XV W., bracia rodzeni:
  1. Piotrasz z Jerki, mający przydomek «Abdank», działa w latach 1396-1402. Nie żyje już w r. 1408, w którym występują bezimiennie synowie jego; znamy natomiast z imion córki Piotrasza, Małgorzatę i Elżbietę, sprzedające w r. 1411 wraz ze stryjem swym Czemą swoje części Jerki klasztorowi lubińskiemu. Miał synów Andrzeja i Mikołaja, których spotykamy w r. 1448 na uniwersytecie krakowskim.
  2. Czema z Jerki jawi się w latach 1396-1411, a w r. 1408 jako Awdaniec zaświadcza szlachectwo Grunowskiego.
  3. Mikołaj Jerecki występuje w latach 1396-1402.
  4. Szczedrzyk z Jerki, wraz z braćmi swymi wymieniony w latach 1396-8.
Niektórzy Jereccy pisali się także z Rąbinia, położonego w pobliżu Jerki, w kierunku północnym. W r. 1396 występuje Wojciech Jerecki z Rąbinia.
  
Z Podrzecza, które w r. 1284 było w posiadaniu Stefana Szczedrzykowicza, pisali się następujący świadkowie dokumentu Mikołaja z Gostynia (Łodzica) z r. 1337:
  1. Floryan,
  2. Wit i brat jego:
  3. Mikołaj.
Floryan i Wit, to, wedle imion sądząc, Awdańce. Mikołaj zaś jest poświadczony wyraźnie jako brat Wita. Byli oni spowinowaceni z wystawcą dokumentu, któremu świadkowali, Mikołaj z Gostynia bowiem był wnukiem Mikołaja Przedpełkowicza, który miał za żonę Awdańcównę.
  
Dalej zaliczam do potomków Stefana Szczedrzykowicza dziedziców osad, leżących w kluczu dupińskim. Więc naprzód:
  1. Dobiesław z Osieka, świadek dokumentu z r. 1307. Imię jego przemawia za pochodzeniem z rodu Awdańców, dziedziczna zaś osada Osiek, niewątpliwie ta sama, która w r. 1284 była w posiadaniu Stefana Szczedrzykowicza, pozwala zaliczyć Dobiesława do jego synów.
  2. Synem Stefana Szczedrzykowicza był prawdopodobnie także Szczedrzyk, kasztelan karzecki, uczestnik konfederacyi Maćka Borkowicza z r. 1352. Przemawia za tem, prócz odziedziczonego po dziadzie imienia, kasztelaństwo na Karcu, po ojcu widocznie odziedziczone, jak to się w czasach owych dość często zdarzało.
Na akcie konfederacyi z r. 1352 wymienieni są nadto synowie Szczedrzyka (nie wątpię, że tego właśnie):
  1. Jakusz «Audank», o którym jest wzmianka w zapisce sądowej z r. 1399 jako już nieżyjącym. Występuje wtedy wdowa po nim, Ofemia. 
  2. Jan (Jaśko), może jeszcze ten sam, który w r. 1396 występuje z przydomkiem Dupiński. 
  3. Skarbimir, poza aktem konfederacyi z r. 1352 zgoła nieznany.
  4. Pakosław Szczedrzykowicz, prawdopodobnie identyczny z Pakosławem z Kołaczkowic, który świadczy na dokumencie z r. 1366, a żyje jeszcze w r. 1390.
Jego to niewątpliwie synami są żyjący na przełomie XIV i XV w. bracia, dziedzice Dupina, Kołaczkowic, Konar i Domaradzic, osad położonych pod Dupinem:
  1. Szczedrzyk z Dupina, uczestnik zjazdu w Radomsku z r. 1382, występujący także w latach 1391-1426 jako Szczedrzyk z Konar (Konarski) lub z Domaradzic
  2. Przybysław a. Przybek z Dupina, Kołaczkowa lub Konar, występujący w latach 1393-1409. Synami jego byli Pakosz z Konar i Janusz z Konar-Szymanek, którzy w r. 1424 procesują się ze stryjami swymi Szczedrzykiem i Marcinem z Domaradzic o wieś Konary. Pakosz z Konar przywiesza do dokumentu z r. 1432 pieczęć z herbem Awdaniec.
  3. Marcin z Dupina, Kołaczkowic lub Domaradzic, znany w źródłach z lat 1393-1424.
  4. Ubisław a. Ubyszko z Dupina lub Kołaczkowic, 1393-1396. Żona jego Agnieszka «Ubyszkowicza», występuje w r. 1418 z synami Janem i Mikołajem Kałdunem z Kołaczkowic.
Nie wiadomo, w jakim stopniu pokrewieństwa z wyżej wymienionymi braćmi pozostawał i czy był wogóle Awdańcem Bernard z Kołaczkowic, który w r. 1398 prawuje się z Szczedrzykiem i Ubysławem Konarskimi.

Od powyższych rycerzy pochodzą rodziny Domaradzkich, Kołaczkowskich i Konarskich herbu Awdaniec.
 






Matka Boska Kołaczkowska

Kościół w Kołaczkowicach
Obraz Matki Boskiej
"Kiedy jadąc krętymi wiejskimi drogami, zbliżamy się do Kołaczkowic, ponad dachami domów rysuje się już z oddali neoromańska wieża kościelna z czerwonej cegły. Świątynię tę wzniesiono w 1901 r. na miejscu starego drewnianego kościółka.[..] W ołtarzu głównym znajduje się obraz Madonny z Dzieciątkiem, kopia wizerunku jasnogórskiego pochodząca zapewne z początków XVII w. Wierni nazywają ją tu Panią Kołaczkowską i za Jej możnym orędownictwem zanoszą swoje modlitwy do Boga. Kult Maryi był w tym miejscu żywy od wieków, a w 1952 r. abp Walenty Dymek ogłosił kościół parafialny sanktuarium maryjnym."

Błażej Tobolski, Przewodnik Katolicki, nr 14, 2007r. CZYTAJ DALEJ



Aurum auro addimus czyli legenda herbowa

według Kaspra Niesieckiego było to tak:

 Abdank herb. Paprocki o herbach fol. 158. tak go opisuje. Są białe traktury, w polu czerwonem. Inni mówią, że iest litera M. przewrócona do góry, i nie jako powtórzona. Najlepiej go określi, kto z Kromerem lib. 5. powie; że jest litera W. Polakom i wszystkim Słowakom zwyczajna, w polu czerwonem, nad hełmem korona, w koronie takaż; druga litera. Okolski Tom. 1. fol. 1. i Potocki Poczet herbów. Bielski.

 Niektórzy, jako to Bielski fol. 30. Potocki, początek tego herbu, jeszcze do czasów Gracha, albo Krakusa, Monarchy niegdy Polskiego, któremu, i imię swoje, i pierwiastki fundacji, Miasto Kraków przyznaje, przeciągają z takiej okazji. W górze Wawel, na której teraz zamek krakowski, z tej strony, którą nad Wisłą stoi, smok się pokazał; którego jedni Holophagiem, drudzy Boą nazywają. Jadowita była bestia: bo nietylko, że powietrze tchem swym truta, ale też z legowiska swego, na pobliższe wypadając czy ulice, czy przedmieścia; znaczną klęską ludzi i bydła, napchać się do sytości ledwo kiedy mogła. Skuba nazwiskiem, prostego gminu człowiek, ciężką sąsiadów swoich stratą wzruszony, przeciwko pospolitemu nieprzyjacielowi, taki fortel wymyślił. Cielęcia świeżo odartego skórę, smołą, siarką, i żagwią zapaloną, tak kształtnie wytkał, że zdrady nie poznała bestia, aż razem z zgubą swoją; i w progu jaskini podrzucił. Zgłodniała rano wychodzi, zwykłym śladem na obłów, i co najpierwej napadła, to chciwie całkiem połknęła. Tym czasem zapalona od ukrytego ognia tłusta materia, tak wielkim pożarem w wnętrznościach rozgorzała, ze lubo dosyć szczodrze Wisłę pijąc, wody, chłysnęła, przecież od niego w pół rozsadzona, zdechła. Świadkiem tego jest, i po dziś dzień jeszcze w Krakowie, w wydrążonej skale, jaskinia głęboka; którą smoczą jamą zowią. Krakus tedy, w nagrodę fortunnego przemysłu, Skubie, literę W. pierwszą, od słowa Wąż, czyli też od Wawelu góry, za herb nadał.
 
Nie przeczę najmniej tej historii, atoli co się o Skubie mówi, zda się rzecz podejrzana; ponieważ Aldrovandus in historia Serpentum et Draconum. Cromer lib. 5. Sarnicki lib. 4. Długosz tom. 1. lib. 1. Miechovita i inni, lubo o tym smoku, i porażce jego zgodnie twierdzą; żaden jednak wzmianki przerzeczonego Skuby nie uczynił, wszyscy jednostajnie, tę sztukę dowcipowi Krakusa przypisują; tak, że ten Długosz przydaje, iż po zabiciu szkodliwej bestii z przemysłu swego, nie tylko się u swoich, ale i u obcych wsławił narodów Krakus, Liberator Patriae zawołany.

Księdza Parisiusza Soc. Jesu in Ms. o początku tego klejnotu taki domysł. Rzymianie na pograniczu Sarmatów Niemieckich, rozkładać byli zwykli wojska swoje, to na zimową leżą, to dla straży i ubezpieczenia Państwa swego czego po różnych Historykach Rzymskich snadno dociec; takimże warunkiem, że granic swoich strzegli Sarmatowie przeciwko Rzymianom, zda się rzecz i słuszna i pewna. Więc każda Prowincja, albo Województwo, swoje chorągwie powiatowe, wysyłać było powinno, aby ludnemi szylwachami, raz w koło Rhen, drugi raz Albim rzeki opasali; i z tejci okazji od Albim Alemanni przezwiska nabyli. A ponieważ i od naszej Wisły albo Wandalu, w tamte kraje, furwarchty zciągano, Skubów Pułkownik z tym ordynansem wyprawiony, literą Słowiańską W. od której się Wisła zaczyna, Chorągiew Prowincji swojej naznaczył. Mężnie się tam potem stawił i Rzymiany wyciekające zwycięsko gromił. przetoż w zasługach, tęż same, literę W. sobie i całemu domowi swemu na zaszczyt otrzymał. Przydaje tenże, że Wrocław miasto na Śląsku, który tejże litery w herbie zażywa, od potomków Skuby jej nabyło. Piękna zaiste osnowa: tylko, że się na żadnym Autorze nie wspiera.

Ja z Długoszem trzymam: czego też popiera Rutka in Ms. że ten klejnot dano Skubie, dzielnemu z natury mężowi; za to, że w oczach Pana swego, silnego jakiegoś harcownika Alemanna, albo Niemca pokonał: kiedy się to jednak stało, czasu Historyk nie naznacza. To pewna że to jeszcze za Pogańskich w Polsce Monarchów być miało: ponieważ jak się tylko Wiara Katolicka, na tron Polski wcisnęła, już Klejnotni domu tego, krzesła w Senacie zasiadali; jako niej obaczysz. I to niemniej u wszystkich naszych Historyków pewna, że się ten herb imieniem przodka swego zwał Skubów, dopiero w roku 1109. odmiana się stała z tej racji. 

Bolesław Krzywousty Jana Hrabię z Góry, do Henryka Cesarza wysłał w legacji, aby był między nim, i Henrykiem, pokój utwierdził: ostro się mu Cesarz stawił: pokój obiecywał, ale nie inaczej, chyba, żeby Polacy wiecznymi czasy dannikami jego byli; co żeby był tym łacniej na nim wystraszył, skarb mu swój, to jest dawne przodków swoich zbiory prezentował, to przydawszy: Hic perdomabit Polonos. Ten prawi skarb Polskę mi podbije. Nie ustraszyły ani pogróżki, ani złote miny wielkiego w Hrabi serca, raczej chcąc ukrócić Pańskiej fantazji, sygnet swój z palca zdarłszy, rzucił w skarbiec, mówiąc; aurum auro addimus: Złoto do złota przydajemy; Jakby znać dając: Próżno tych mężów złotem straszyć, których ręka szablą, serce męstwem uzbrojone. Dorozumiał się co było Henryk, kontempt swoich bogactw w Janie poznał: a chcąc to ludzkością pokryć, rzekł z Niemiecka; Habdank, albo dziękujęć: od tego czasu, Hrabia Skarbkiem, i potomni jego: herb. Abdankiem nazwany. Długosz lib. 4. Cromer lib. 5. Papr. in Stemmatibus fol. 159. Sarnicki lib. 6. 242. w Przywileju jednak Hrodelskim Króla Jagiełły zowią go Habdaniec Lasc. Stat. fol. 127.


Aleksander Lesser - Skarbek Habdank przed cesarzem Henrykiem V

Sześć prócz tego jest herbów, które z Abdanku wyszły: tak albowiem ten prześwietny dom w koronie naszej w pamiętne krzewił się dzieła, że Polskie trony szacując ich sobie, nowe co raz a nowe, do klejnotnej litery przydawały ozdoby. Machowskim pół Lwa nad hełm wyniesiono, który w łapach tenże sam Abdank trzyma: co też Buczackim i Jazłowieckim niektórzy przypisują. W Syrokomli herbie, do litery W. krzyż przydano, a na hełmie miasto Abdanku trzy pióra strusie. U Iłgowskich z Abdanku, jak z łuku, strzała przez pierścień w górę wyrychtowana: trzy pióra strusie na hełmie. U Chaleckich Abdank widzieć, z strzałą złamaną i do góry obróconą: na hełmie strzała przez skrzydło sępie albo orle przeszyta. Herb Krokwy, do Abdanku przyłączoną krokwę nosi. Sołtanowi na Abdanku dwa krzyże na jednej linii, i gwiazdę na wierzch wyniesiono. Nawet Dębno herb, pod swoim krzyżem, Abdank złożył. O każdym z tych na swoim miejscu mówić się będzie, tu dosyć namienić.

Źródło: Herbarz Polski, Kasper Niesiecki, tom 2

Hieronim Adam Kołaczkowski pod Wiedniem w 1683r.

Hieronim Adam Kołaczkowski z Kołaczkowic h. Abdank urodził się ok. 1650r. Przystępując do bitwy pod Wiedniem miał około 33 lat. Rok po wiedńskiej wiktorii w 1684r. wziął ślub z Elżbietą Bilińską z Bielin h. Wieruszowa. Przed 1690r. kupił Głuchowo i Sierniki. Z Elżbietą mieli jednego syna, Łukasza, urodzonego ok. 1700 roku. Mniej więcej w tym czasie kupił także leżące nieopodal Głuchowa Piotrowo. Kiedy zmarła Elżbieta niewiadomo. Hieronim powtórnie ożenił się przed 1732r., także z kobietą o imieniu Elżbieta de domo Wierusz-Kowalską h.Wieruszowa, jednak z tego związku nie doczekał się potomstwa. Z całą pewnością był znaczącą postacią swego czasu, ponieważ został odnotowany jako uczestnik Odsieczy Wiedeńskiej z 1683r., a także piastował urzędy podczaszego Kalisza (1701-1713), sędziego ziemskiego we Wschowie (1714, 1736), kasztelana Śremu (1738-1746). Zmarł w 1746r. w wieku ok. 96 lat i o 4 lata przeżył swego jedynego syna Łukasza, który zmarł w 1742r., a także o 14 lat synową Franciszkę z domu Turobojską, która zmarła w 1732r.
Druga żona Hieronima, Elżbieta, była młodsza od swojego męża o ok. 30 lat. Urodziła się ok. 1680r., więc w dniu ślubu z Hieronimem mogła mieć od 20 do 50 lat, a Hieronim odpowiednio od 50 do 80 lat. Być może zaawansowany wiek małżonków był przyczyną braku potomstwa. O śmierci Elżbiety wiemy tylko, że w 1761r. już nie żyła, możliwe zatem że żyła nawet 80 lat.

Źródła:
Spis Rycerstwa Polskiego walczącego z Janem III. pod Wiedniem oraz Szyk Bojowy Wojsk Polskich i sprzymierzonych dnia 12 Września 1683 r. Na pamiątkę dwóchsetnéj rocznicy obchodu zwycięztwa pod Wiedniem wydał B. T. Z portretem Króla Jana, tablicą szyku bojowego, tablicą herbów rycerstwa i planem bitwy Wiedeńskiéj

Głuchowo, Piotrowo i Sierniki - 100 lat w posiadaniu Kołaczkowskich

kościół p.w. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Głuchowie
"Nie wiadomo w jakich okolicznościach majątek głuchowski przeszedł w ręce Stefana Otto Trąbczyńskiego. W 1676 roku, wdowa po nim Teodora z Kierskich sprzedała go za 30 700 złotych Janowi Boguckiemu z Cykowa. Po jego śmierci, od wdowy Anny kupił Głuchowo i Sierniki przed 1690 rokiem Hieronim Konar Kołaczkowski. W 1700 roku dokupił pobliskie Piotrowo. Synowie Hieronima otrzymali: Łukasz – Piotrowo, a Adam Głuchowo i Sierniki. Adam Kołaczkowski posiadał tytuł sędziego ziemskiego poznańskiego i podkomorzego kaliskiego. Wraz z żoną Katarzyną Zakrzewską w 1751 roku wystawili w Głuchowie w miejsce drewnianego, murowany koścół, w stylu barokowym, z nietynkowanej cegły, na planie krzyża utworzonego przez wydłużoną nawę z nieco węższym prezbiterium, oddzielonym przez płytką nawę poprzeczną zwaną transeptem. Od zachodniej strony wzniesiono wieżę czworoboczną z kruchtą w przyziemiu. Kościół został konsekrowany w 1847 roku [..]. Majątek ziemski Głuchowo i Sierniki z ręką Marianny, córki Katarzyny i Adama przejął w 1762 roku Franciszek Roztworowski. Spadek po nich, bezdzietnych, odziedziczyli w 1781 roku Ignacy i Adam Kołaczkowscy, synowie Macieja z Manieczek. Od Ignacego Głuchowo i Sierniki odkupił za 320 000 złotych w 1786 roku Józef Gliszczyński, który rok później przekazał je synowi Antoniemu."

Dzieje Szkoły w Głuchowie, Walery Jeziorecki, Leszno 2007 na podstawie: 
Z. Wilkowska, K. Zimniewicz, Pamiętnik, Kościan 2001.
K. Zimniewicz, Dzieje Kościana tom II lata 1793- 1918, 2000.
Kronika Szkoły Podstawowej w Głuchowie 1945-1972

Według informacji znalezionej na stronie parafii w Głuchowie na murze kościoła znajduje się płyta epitafijna Macieja Kołaczkowskiego, sędziego ziemskiego poznańskiego z końca XVIII wieku.

pałac w Głuchowie
Być może w miejscu stojącego do dzisiaj pałacu w Głuchowie stał dworek lub pałac w którym mieszkali niegdyś Kołaczkowscy. Według znalezionych informacji na stronie polskiezabytki.pl pałac został przebudowany w 1822r. z wykorzystaniem murów parterowego pałacu z XVIII wieku.


Kołaczkowscy herbu Abdank - Herbarz Boniecki, Niesiecki




Herbarz Polski (1899-1909), Adam Boniecki, s. 329- 331





Herbarz Polski, Kasper Niesiecki (wyd. 1839-1845, ukończony przed 1744r.), tom V, s. 157-158

 


Wspomnienia jenerała Klemensa Kołaczkowskiego

"Wspomnienia jenerała Klemensa Kołaczkowskiego" księgi 1-5, wydane w latach 1897-1902 w Krakowie:

Lub pojedyńcze księgi:
Pamiętniki generała Wojsk Polskich Klemensa Kołaczkowskiego herbu Habdank (1793-1873), dowódcy korpusu inżynierów i generalnego kwatermistrza w wojnie polsko-rosyjskiej 1830-1831. Obejmują głównie okres napoleoński i powstanie listopadowe. Generał był absolwentem Szkoły Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii Księstwa Warszawskiego. Awansowany świeżo na porucznika w 1809 wziął  udział w wojnie z Austrią jako adiutant ppłka J. Malleta, dyrektora inżynierów, z którym lustrował fortyfikacje twierdzy Modlin, Serocka, Puław, Sandomierza i Zamościa oraz uczestniczył w budowie mostów i umocnień. W 1810 nadzorował prace fortyfikacyjne przy umacnianiu Zamościa i Modlina. W kampanii 1812 był adiutantem płk. Malleta dowódcy inżynierii V polskiego korpusu Wielkiej Armii. Wyróżnił się w pracach topograficznych oraz uczestniczył w bitwie pod Borodino i przy przejściu Berezyny. Za chlubny udział w kampanii 1813 otrzymał w 1813 Złoty Krzyż Virtuti Militari i Legię Honorową. Bił się w dalszym ciągu pod sztandarami napoleońskimi pod Frydlandem, Altenburgiem, Lipskiem i Hanau. Po upadku Paryża powrócił do kraju [..]. Pułkownik inżynierii 1829 oraz profesor fortyfikacji, geodezji i topografii oraz dyrektor nauk w Szkole Aplikacyjnej 1820-1830 (komendantem tej szkoły był Józef Sowiński). W czasie powstania listopadowego 1830-1831 przygotowywał środki do obrony Warszawy, Pragi Modlina. Mianowany generałem brygady w czerwcu 1831. Brał udział w obronie Woli, a potem był w twierdzy Modlin. Po kapitulacji powstania ukrywał się m.in. w Kruszynie k. Częstochowy. Zmarł na emigracji w Dreźnie.

 Pozostałe dzieła autorstwa gen. Klemensa Kołaczkowskiego:
"Biografia generała Ignacego Prądzyńskiego", K.Kołaczkowski, Poznań 1851
"Henryk Dąbrowski - twórca legionów polskich we Włoszech: 1755-1818 : wspomnienie historyczne", K.Kołaczkowski, Kraków 1901